Stałam jak wryta. Czego on ode mnie chcę?
-Pamiętasz jak miałem 10 lat a Ty 5? Byliśmy właśnie tutaj bawiliśmy się. A potem nigdy Cię nie zobaczyłem. Szukałem przez 11 lat ale nigdy mi się nie udawało. Aż do teraz. Ciekawi mnie co lub kto sprawił że jesteś taka nieśmiała i nieufna, hm?-spojrzał na mnie wymownie
-Ojciec mnie gwalcil i bił. To.. to sprawiło że jestem taka jaka jestem.-łzy leciały mi ciurkiem po policzkach.
-JOEY!-krzyczał jakiś chłopak mniej więcej w moim wieku. Rozpoznalam go. To był Leondre Devries.-Co Ty tutaj robisz z tą ofiarą losu?-zaczął się ze min nabijać ale spojrzał na mnie przepraszajaco.
-Możesz tak o niej nie mówić?-stanął w mojej obronie.-Co się z Tobą dzieje? Upokazasz kogoś choć sam byłeś dreczony?-to mnie zbilo. Leo był upakarzany?
-'Cause i'M hopeful!-zaśpiewał Joey.
-Masz fajny głos.-powiedzialam-Skądś go znam. Just remember that Forever start today.-zanucilam
-Skąd to znasz? Jeszcze nie wyszło.
-LEO TO CALY CZAS SPIEWA!-krzyknął ktoś za nim. Zgaduje że to Charlie.
-Ty gnoju! To miała być tajemnica!-krzyknął Joey. Zaczęli się Fgonić aż Joey wpadł do wody. Śmiałam się do rozpuku.
-Megs no chodź tu. Pomóż staremu koledze.-wzięłam go za rękę ale on mnie wrzucił do wody.
-Osz Ty!-zaczęłam go chlapac.
-Jak wy to i my!-Charlie wskoczył z Leo do wody. Bawiliśmy się do wieczora.
-Margaret.-zatrzymał mnie Leo.
-Tak?-uśmiechnęła się.
-Przpraszam Cię. Nie chciałem cię gnebic chciałem tylko w otoczenie się wtopic. Teraz możemy się zaprzyjaźnić?-Leo był nie pewny. Przytulilam go mocno.
-Ej Meggie, nie wracasz do domu.-powiedział Joey
-Muszę.-uśmiechnęła się smutno.
-Nie. Nie musisz. Zamieszkasz U nas.
-Nie mogę, Joey, nie mogę. To nie będzie bezpieczne dla mnie ani dla Was.-powiedziałam ostro.
-Zaryzykujemy.-powiedzieli w trójkę.
-Ehh.. nic Was nie przekona co?-uśmiechnęła się lekko.-A mieszka tam jakąś dziewczyna?-zapytałam
-Jeśli licząc przebieranki Ryana za księżniczkę to tak.-wszyscy się zasmiali.
-Ejj no. Będę sama.-jeknelam
-Nie. Będziesz z nami.-objął mnie Charlie. Spiorunowalam go wzrokiem-Wyobraź to sobie. Wspólne kąpiele w wannie. Nago. Spacery w lesie. Kąpiele w morzu jeziorze. Pikniki. Kąpiele gdzie kolwiek się da.
-Fuuj.-aż się wzdrygnelam.
-Nie strasz jej.-Joey wziął mnie na plecy.
W końcu doszliśmy do domu..
-O. Mój. Boże.-byłam w szoku.
-Podoba się?-zapytał się Joey.
-No pewnie. Z którym w pokoju będę spać?-zapytałam.
-Że mną.-starszy brunet się uśmiechnął.
-A tak serio?
-Serio serio. Chodź.-wziął mnie za rękę.-Ryan! Jesteś?
-W kuchni.-ów Ryan odkrzyknal.
-To chodź tu.-brunet młodszy się niecierpliwi.
-Co się stało?-wparował do przedpokoju.-Kto to jest?
-Jestem Meggie.-usmiechnelam się.
-Ryan.-przedrzeznil mój uśmiech ale widziałam nienawiść w jego oczach. Chyba będę co unikać.-Co ona tutaj robi?-zapytał się.
-Mieszka.-odchrzaknal Charls.
-Nie. Ja się nie zgadzam.
-3 do 1. Przeglosowane.-wytknal mu język Joey.
-Spierdalaj.-poszedł N górę.
-On ma rację. Nie powinnam tu mieszkać. Ja.. lepiej żebym poszła do domu.-już się zbierałam kiedy Joey mnie zatrzymał. Przywarl mnie do ściany.
-Nie po to szukałem Cię 11 lat żebyś mi teraz uciekala.-musnął lekko moje usta.
-Joey.. ja..-nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nic nie mów tylko idź się połóż. Zaraz do Ciebie dołączę.-tylko pokiwalam głową.-idziesz po schodach i pierwsze drzwi na lewo. Z mojej szafki możesz sobie wybrać jedną koszulkę.-uśmiechnął się szeroko.
Poszłam. Pierwsze na lewo. Jest! Znalazłam. Zajrzałam do szafki i wybrałam sobie bluzkę z długim rękawem. Z długim żeby nikt nie widział moich ran na rękach.
- Jestem.-wszedł i Joey.-W tej bluzie się zapocisz. Daj dam Ci inną.
-Nie jest ok.-uśmiechnęła się. Zmarszczyl brwi.
-Pokaż ręce.-wziął moją rękę i podwinal rękaw. Omal nie zemdlal.-Jezu..-przytulil mnie.-Nigdy więcej tego nie rób. Proszę.-miałam wrażenie że on płacze. Ja też zaczęłam płakać.
-Obejrzymy film?-zapytałam po chwili płaczu.
-Ok. A jaki?-zapytał kiedy wycieralam mu policzki kciukami. Uśmiechnęła się lekko.
-"I że Cię nie opuszczę."-usmiechnelam się szerzej.
-Nigdy Cię nie opuszczę, księżniczko.-pocałował mnie lekko. Potem coraz namietniej.
-Joey.-zatrzymalam go.- Możemy zwolnić?-byłam cała czerwona.
-Pewnie.
Polozylismy się przytuleni do siebie.
sobota, 5 marca 2016
Rozdział 2 "I że Cię nie opuszcze"
poniedziałek, 29 lutego 2016
Rozdział 1 "Kim jesteś i czego chcesz?"
Szłam ze szkoły do domu. Moi znajomi poszli na jakąś imprezę na która oczywiście nie zostałam zaproszona. Nigdy nie jestem. Nie mam przyjaciół którym mogłabym się wyżalić. Nawet moja matka uważa że jestem do niczego, a swoje smutki zatapia w narkotykach i alkoholu.
Szłam taka zamyślona że wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam.-bąknęłam
-Ehh.. patrz jak łazisz brzydoto.
Poszłam dalej ze łzami w oczach.
Usiadłam na pierwszej ławce jaką spotkałam. Płakałam dość długo.
-Przepraszam Cię. Miałem gorszy dzień i na wszystkich się wyżywam.-chłopak mnie przytulił. Odwzajemniam go.-Na przeprosiny zapraszam Cię na kawę
-Nie mam kasy.-powiedziałam cicho.
-Ja stawiam-uśmiechnął się.-Jestem Joey.
-Margaret ale mów mi Meggie.-uśmiechnęłaM się nieśmiało.
-Okay. Meggie, czy chciałabyś mnie uszczęśliwić i wybrać się że mną na kawę a potem do kina?-udawał księcia? Kogoś takiego.
-Oczywiście. Ale kiedyś Ci oddam pieniądze za to.-powiedziałam cicho.
Ciekawe za co jak nie masz kasy?
Walnelam się w czoło.
-Co jest?
-Nic. Po prostu..-niedokonczylam bo usłyszałam krzyk mojego ojca że mam wracać do domu. Nie ja nie chcę. Znowu będę.. Jezu. To nie możliwe. Ucieklam lapiac Joeya za rękę.
Co chwilę się pytał co się dzieje, ale ja nadal uciekalam w miejsce gdzie chodzę od 5 lat.
To był mostek na stawem. Tutaj jestem szczęśliwa. Ale teraz nie
-Co się dzieje? Kim był tamten typ? I skąd znasz to miejsce?-pytał.
-Zamknij się!-warknelam. To było dziwne. Pierwszy raz na kogoś warknelam.-To był mój ojciec. A w to miejsce przychodzę od 5 lat.
Joey nieoczekiwanie mnie przytulil.
-Wreszcie Cię znalazłem.-odetchnal z ulgą? Dziwne.
-Jak to "wreszcie mnie znalazłeś?"-zapytałam.-Kim jesteś i czego chcesz?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam was w pierwszym rozdziale! Mam nadzieję że Wam się spodobał. Jak myślicie? Kim jest Joey? I o co chodziło z tym że w końcu znalazł Margaret? Odpowiadającej w komentarzach!
15 komentarzy=Następny rozdzial! :*
sobota, 27 lutego 2016
Witajcie
Witam Was na moim nowym blogu. Wcześniej pisałam o One Direction ale postanowiłam pisać o czymś innym. W tym ff pojawią się takie osoby jak (po samym tytule widac) Bars And Melody, czyli Leondre Devries i Charlie Lenehan, Joey Devries (brat Leo) Ryan Robertson i główną bohaterka- Margaret inaczej Meggie Zdrójkowska.
Mam nadzieję że Wam się spodoba i będziecie go czytali. Kocham Was! 💜💜💜