poniedziałek, 29 lutego 2016

Rozdział 1 "Kim jesteś i czego chcesz?"

Szłam ze szkoły do domu. Moi znajomi poszli na jakąś imprezę na która oczywiście nie zostałam zaproszona. Nigdy nie jestem. Nie mam przyjaciół którym mogłabym się wyżalić. Nawet moja matka uważa że jestem do niczego, a swoje smutki zatapia w narkotykach i alkoholu.
Szłam taka zamyślona że wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam.-bąknęłam
-Ehh.. patrz jak łazisz brzydoto.
Poszłam dalej ze łzami w oczach.
Usiadłam na pierwszej ławce jaką spotkałam. Płakałam dość  długo.
-Przepraszam Cię. Miałem gorszy dzień i na wszystkich się wyżywam.-chłopak mnie przytulił. Odwzajemniam go.-Na przeprosiny zapraszam Cię na kawę
-Nie mam kasy.-powiedziałam cicho.
-Ja stawiam-uśmiechnął się.-Jestem Joey.
-Margaret ale mów mi Meggie.-uśmiechnęłaM się nieśmiało.
-Okay. Meggie, czy chciałabyś mnie uszczęśliwić i wybrać się że mną na kawę a potem do kina?-udawał księcia? Kogoś takiego.
-Oczywiście. Ale kiedyś Ci oddam pieniądze za to.-powiedziałam cicho.
Ciekawe za co jak nie masz kasy?
Walnelam się w czoło.
-Co jest?
-Nic. Po prostu..-niedokonczylam bo usłyszałam krzyk mojego ojca że mam wracać do domu. Nie ja nie chcę. Znowu będę.. Jezu. To nie możliwe. Ucieklam lapiac Joeya za rękę.
Co chwilę się pytał co się dzieje, ale ja nadal uciekalam w miejsce gdzie chodzę od 5 lat.
To był mostek na stawem. Tutaj jestem szczęśliwa. Ale teraz nie
-Co się dzieje? Kim był tamten typ? I skąd znasz to miejsce?-pytał.
-Zamknij się!-warknelam. To było dziwne. Pierwszy raz na kogoś warknelam.-To był mój ojciec. A w to miejsce przychodzę od 5 lat.
Joey nieoczekiwanie mnie przytulil.
-Wreszcie Cię znalazłem.-odetchnal z ulgą? Dziwne.
-Jak to "wreszcie mnie znalazłeś?"-zapytałam.-Kim jesteś i czego chcesz?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam was w pierwszym rozdziale! Mam nadzieję że Wam się spodobał. Jak myślicie? Kim jest Joey? I o co chodziło z tym że w końcu znalazł Margaret? Odpowiadającej w komentarzach!
15 komentarzy=Następny rozdzial! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz